Dawno, dawno temu, żyła sobie żmija. Żmija miała kuzyna jeża i siostrę żabę. Jeż lubił leżeć na plaży i żreć beżowe żonkile. Takie żarcie bardzo odpowiadało jeżowi. Żaba lubiła żartować i ważyć jeża po zżarciu żonkili. Żaba miała dwóch kolegów: żurawia i węża. Razem z nimi chodziła na pole pełne żyta.
Pewnego razu rodzinka postanowiła wyjechać na plażę. Jeż ucieszył się, że wreszcie będzie mógł chrupać żonkile. Rodzinka wreszcie dojechała na plażę. Był na niej straszny żar. Żaba jęknęła:
- No nie, no nie! Czy moje życie się skończy?
Żmija zapytała jeża:
- Jeżu? Czy te beżowe żonkile są dobre, czy te żółte są lepsze?
Jeż odpowiedział:
- Lepiej będzie jak zjesz beżowe, choć żółte lepiej smakują, ale...
Żmija na to:
- No wiesz co! Ja chcę te najlepsze żonkile do sałatki! Muszę je nazrywać.
Jeż złapał się za głowę:
- Nie zrywaj! Jesteś na nie uczulona!
Wtedy żaba wtrąciła się do rozmowy:
- Halo! Jeż ma rację! Nie pamiętasz? To jest zakaźne!
Żmija była uparta:
- Ja chcę mieć dobry obiad, tylko tyle!
Żmija zaczęła zrywać żonkile i nie mogąc się powstrzymać zaczęła je gryźć. Wtem zaczęła się kichanina! Żmija zaczęła kaszleć i kichać! Jeż szybko zarządził ewakuację do domu.
Od tego czasu żmija nigdy nie wybierała tego co najlepsze, tylko to, co zdrowe i bezpieczne.
Koniec
