Widzę zapatrzone twarze,
W świat iluzji pociągnięte.
Witam - nikt się nie podnosi.
Chowam wyciągniętą rękę.
Ktoś niechętnie wzrok unosi,
Z ciekawością się przygląda.
Nagle tajemnicza siła
Do ekranu go przyciąga.
Czemu patrzeć nie przestaną,
W otchłań bzdur tą nieskończoną?
Tak w te cuda zapatrzeni,
Aż oczy z zapału płoną.
Zamiast dać się unieść ptakom,
Nieść strumieniem wartkiej wiedzy,
Oni patrzą pustym wzrokiem,
Smutni, biedni, wygłodzeni
Mówię więc: "Dzień dobry" głośno.
Może wreszcie mnie usłyszą?
Ktoś odburknął: "Do widzenia",
Oprócz tego - głucha cisza.
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 kwietnia 2019
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Woda
Spada w nieskończonej, płynnej muzyce.
Szumi i szmera w tangu z chmurami.
W rytm porywa, daje nowe życie.
Spływa po taflach rzekami, kaskadami.
Wnet ziemia rozpływa,
Się zapachem pod stopami.
Rozsuwa się, rozmywa.
Jeziorami, kałużami.
Tchnienie pcha we wszystko,
Co rusza się, oddycha.
Wydrąża dziury w czasie,
Ucieka, umyka.
Życiodajna, nie z butelki,
Lecz z natury, istnień bycia.
Kocham jej kojące wdzięki.
To woda - dar od życia.
wtorek, 27 marca 2018
Rutyna
Kolejny dzień
Kolejna pobudka -
Mimo tego dręczącego dźwięku
Nie wstaję
Kolejna męka
Kolejne mycie
Ubranie
Śniadanie
Kolejne spotkanie
Z ludźmi, z którymi spędzam połowę życia
Nie marnuję - spędzam
Kolejna lekcja połowa nie rozumie
A druga połowa nie słucha
Kolejna przerwa
A korytarze tak ciasne, że nie ma gdzie stanąć
Zadanie domowe
Dom
Znów szkoła
Dom
Rodzina
Znajomi
Przyjaciele
Mam wrażenie
Że tak będzie już zawsze
I nawet nie zauważamy,
Jak dzień po dniu życie nam mija.
Ucieka, przecieka przez palce.
To jest właśnie rutyna.
sobota, 17 marca 2018
Wolność
Nie chcę odliczać dni do końca
Nie będę grać jak mi każą
Nie poddam się
Mam własny głos
Inni mi niczego nie zakażą
Sznurki rozetnę
Od marionetki
Wyrzucę
Podepczę
Zniszczę
Doszczętnie
Mam wolną wolę
Mam swoje myśli
Nie dam propagandzie mojej osoby zniszczyć
Idę więc prosto
Nigdy nie zawrócę
Nie pozwolę by mną rządził
Ktoś kto wie mniej ode mnie
o samym sobie
Ktoś kto ma siano w tej pustej głowie
Ktoś kto walczyć nie umie
Tylko w nadętym garniturze
Wyprasowanym tak sztywno
Siedzi przed biurkiem
Ma nas na smyczy
I grozi nam grzywną
I wszystko prócz władzy ma w nosie
Pieniądze się liczą i koniec
Każdy ma swoje słowa
Każdy ma swoją przyszłość
A on tylko siedzi
Nawet nie umie myśleć
Tylko siedzi
I trzyma na sznurku nas wszystkich
Przejmuje swoją wolą
Nasze zniewolone myśli
Nie chce byśmy myśleli bo sam nie potrafi
Chce być uważany za wielkiego bossa mafii
I tak ciągnie bez celu sznurki za wszystkich
Ale ja wciąż się nie daję
Ja wciąż mam wolne myśli
A on swym błędnym wzrokiem patrzy w moje oczy
Moja wola jest niewolą lecz chcę z honorem skończyć
Wyrywam mu sznurki
Z upierścienionej dłoni
Już żaden więcej człowiek nie będzie w niewoli
Nie będę grać jak mi każą
Nie poddam się
Mam własny głos
Inni mi niczego nie zakażą
Sznurki rozetnę
Od marionetki
Wyrzucę
Podepczę
Zniszczę
Doszczętnie
Mam wolną wolę
Mam swoje myśli
Nie dam propagandzie mojej osoby zniszczyć
Idę więc prosto
Nigdy nie zawrócę
Nie pozwolę by mną rządził
Ktoś kto wie mniej ode mnie
o samym sobie
Ktoś kto ma siano w tej pustej głowie
Ktoś kto walczyć nie umie
Tylko w nadętym garniturze
Wyprasowanym tak sztywno
Siedzi przed biurkiem
Ma nas na smyczy
I grozi nam grzywną
I wszystko prócz władzy ma w nosie
Pieniądze się liczą i koniec
Każdy ma swoje słowa
Każdy ma swoją przyszłość
A on tylko siedzi
Nawet nie umie myśleć
Tylko siedzi
I trzyma na sznurku nas wszystkich
Przejmuje swoją wolą
Nasze zniewolone myśli
Nie chce byśmy myśleli bo sam nie potrafi
Chce być uważany za wielkiego bossa mafii
I tak ciągnie bez celu sznurki za wszystkich
Ale ja wciąż się nie daję
Ja wciąż mam wolne myśli
A on swym błędnym wzrokiem patrzy w moje oczy
Moja wola jest niewolą lecz chcę z honorem skończyć
Wyrywam mu sznurki
Z upierścienionej dłoni
Już żaden więcej człowiek nie będzie w niewoli
środa, 21 lutego 2018
Inna ja
Magiczna chwila,
Zmierzch i mgła.
Odbicie w szybie.
To przecież ja.
Jednak uśmiech nie ten sam,
Jednak to jestem inna ja.
Pobiegłam w dal,
Jeziora, las.
Spadł deszcz - kałuże.
Ta w odbiciu to ja.
Jednak oczy inne ma,
To jednak jestem inna ja.
Lekko dotykam,
Tafli lustra.
Ono droczyć się ze mną chce.
Lustro w kawałkach,
Ja zagubiona.
Nie mam już innej mnie.
Serce rozdarte,
Jakby kawałek zniknął gdzieś.
To nie takie łatwe.
Pozbieram wreszcie się.
Ona była właśnie tam,
Tam w sercu byłam inna ja.
Gra
Gra się właśnie rozpoczęła,
Musisz wybrać w niej swój cel.
Nikt tu zasad stałych nie zna.
Każdy toczy swoją grę.
Życie pędzi bez końca - mety.
Pionkiem czy graczem chcesz w niej być?
Każda gra się kończy niestety,
Lecz bez zasad trudno żyć.
Może lepiej zrzucić planszę,
Przestać grać w tę dziwną grę.
Może lepiej nie być graczem,
Lepiej przestać - czemu nie?
Znokautować przeciwnika,
Na zasadach swoich być.
Na tym właśnie gra polega,
Żeby swoim życiem żyć.
sobota, 11 listopada 2017
Małżeńskie wiersze
Polecam serdecznie bloga moich koleżanek. Można tam znaleźć wiersze głębokie i prawdziwe, a także trochę się pośmiać :)
To wszystko znajdziecie tu:
To wszystko znajdziecie tu:
niedziela, 29 października 2017
Umieram z pragnienia
Umieram z pragnienia.
Jak majaki senne,
Jawią się oceany bezdenne.
Prowadzą mnie do zapomnienia.
Umieram z pragnienia.
Na środku pustyni
Leży dzban z gliny.
Wody żadnej w nim nie ma.
Umieram z pragnienia.
Leżę na łożu w domu.
Nie mogę powiedzieć nikomu,
Żeby mi wodę dali z naczynia.
Umieram z pragnienia.
Wyrywam komuś picie.
I piję przez całe życie.
Nie umarłem z pragnienia,
Tylko to się liczy.
sobota, 14 października 2017
Dziura w rajstopie
Dziura w rajstopie.
Tak niewiele znaczy.
Nikt nie wie skąd się wzięła.
Bo niby po co masz wiedzieć.
To tylko niedoskonałość,
Mała skaza na jedwabiu.
Cóż znaczy ta dziura,
Wobec przemocy całego świata?
A może lepiej się zająć,
Tymi małymi rzeczami.
Bo na te duże
Jesteśmy za mali.
Tak niewiele znaczy.
Nikt nie wie skąd się wzięła.
Bo niby po co masz wiedzieć.
To tylko niedoskonałość,
Mała skaza na jedwabiu.
Cóż znaczy ta dziura,
Wobec przemocy całego świata?
A może lepiej się zająć,
Tymi małymi rzeczami.
Bo na te duże
Jesteśmy za mali.
środa, 24 maja 2017
Samotność
Stoję codziennie wśród parkowych ławek.
Codziennie widzę taki obrazek:
Pani w butach na szpilkach,
Elegant z walizką,
Dziewczynka ze skakanką,
Nauczyciel z wycieczką.
I wiekszość samotnie idzie do celu,
Chociaż przecież ludzi jest wielu.
Nikt mi nie otrze łez rękawiczką,
Nikt nie spyta i nie zagada.
Tylko nos potrafi wtykać,
W sprawy sąsiadki i sąsiada.
Stare drzewa nad nimi
Pochylają gałęzie
I pytają się wzajemnie:
"Ilu ich jeszcze przybędzie?
I co to w ogóle za stwory okropne,
Co nawet wśród tłumu bywają samotne?"
Codziennie widzę taki obrazek:
Pani w butach na szpilkach,
Elegant z walizką,
Dziewczynka ze skakanką,
Nauczyciel z wycieczką.
I wiekszość samotnie idzie do celu,
Chociaż przecież ludzi jest wielu.
Nikt mi nie otrze łez rękawiczką,
Nikt nie spyta i nie zagada.
Tylko nos potrafi wtykać,
W sprawy sąsiadki i sąsiada.
Stare drzewa nad nimi
Pochylają gałęzie
I pytają się wzajemnie:
"Ilu ich jeszcze przybędzie?
I co to w ogóle za stwory okropne,
Co nawet wśród tłumu bywają samotne?"
niedziela, 11 grudnia 2016
Szybciej
Każdy człowiek chce mieć więcej,
Więcej niż dyktuje serce.
Czasem gwiazdy gasną
I marzenia bledną,
A nasze myśli,
Gdzieś do przodu biegną.
Każdy człowiek chce brać więcej,
Więcej niż dyktuje serce.
Często cuda się zdarzają
I kolory wirują,
A nasze myśli,
Często życie psują.
Każdy człowiek chce dać więcej,
Więcej niż dyktuje serce.
Czasem życie nas zaskoczy
I chmury nas przysłonią,
A nasze marzenia
Za rzeczywistością gonią.
Więcej niż dyktuje serce.
Czasem gwiazdy gasną
I marzenia bledną,
A nasze myśli,
Gdzieś do przodu biegną.
Każdy człowiek chce brać więcej,
Więcej niż dyktuje serce.
Często cuda się zdarzają
I kolory wirują,
A nasze myśli,
Często życie psują.
Każdy człowiek chce dać więcej,
Więcej niż dyktuje serce.
Czasem życie nas zaskoczy
I chmury nas przysłonią,
A nasze marzenia
Za rzeczywistością gonią.
sobota, 3 grudnia 2016
Słowa
Kiedy wir jesiennych liści
Uderza w mocny mur,
Niewidzialne pióro pisze,
W powietrzu ciągi słów:
Miłość, życie, myśli piękne.
Otworzą się wnet wrota wielkie.
Czarna klatka, czarne chwile,
Czarne życie i czarny cud.
Z niczym nigdy nie pomylę
Zapisanych ciągów słów:
Miłość, śmierć, myśli głupie.
Za nic ich już nie odkupię.
Uderza w mocny mur,
Niewidzialne pióro pisze,
W powietrzu ciągi słów:
Miłość, życie, myśli piękne.
Otworzą się wnet wrota wielkie.
Czarna klatka, czarne chwile,
Czarne życie i czarny cud.
Z niczym nigdy nie pomylę
Zapisanych ciągów słów:
Miłość, śmierć, myśli głupie.
Za nic ich już nie odkupię.
środa, 16 listopada 2016
Drogi
Każdy z nas inną drogę wybrał.
Nie wiesz nigdy czy zobaczysz jeszcze mnie.
Każdy z nas ma swoje życie,
Lecz nie zawsze tego chce.
I ja wiem, że kiedyś się spotkamy.
Nie ma godziny, którą znamy.
Zawsze ktoś może przyjść
I zabrać nam to co kochamy.
Na końcu wiatr uniesie nas,
Tam gdzie nie sięga ludzki wzrok.
Chcę lecieć tam,
Wystarczy zrobić tylko krok.
I ja wiem, że kiedyś nam się uda.
Każda godzina niesie nową myśl.
Zawsze możemy od nowa zacząć,
Pleść naszą, trwałą życia nić.
Każdy z nas ma jeden cel.
Każdy z nas może dotknąć gwiazd.
Jednak wiem, że każdy
Może spróbować tylko raz.
sobota, 29 października 2016
Pytania
Wielkim strumieniem
Natłok słów zbliża się.
I wiem, że nigdy,
Nie zapytasz się mnie:
Czy może będziesz chcieć,
I czy wiesz?
Głupie myśli każą ci,
Z życia nieustannie drwić.
I nikt nie pyta
Się już mnie:
Czy może będziesz mieć,
I czy chcesz?
Przez mgłę czarną
Krytą w snach,
Widzę, że
Tych pytań brak:
Ile to będzie trwać,
Może powiesz tak?
piątek, 28 października 2016
Człowiek
Czemu nie służą żebrakowi,
Nie podają kawy,
Tylko gnieździ się człowiek
Na źdźble suchej trawy?
Czemu bogacza,
Szanuje cała świta?
Czemu każdy,
Musi go wciąż witać?
I hrabina w peruce,
I kobieta myjąca gary,
Każdy z nas jest inny,
Lecz każdy człowiekiem bez miary.
Nie podają kawy,
Tylko gnieździ się człowiek
Na źdźble suchej trawy?
Czemu bogacza,
Szanuje cała świta?
Czemu każdy,
Musi go wciąż witać?
I hrabina w peruce,
I kobieta myjąca gary,
Każdy z nas jest inny,
Lecz każdy człowiekiem bez miary.
sobota, 22 października 2016
Ślepota
Oślepił Cię złoty brzęk.
Nie dociera do Ciebie inny dźwięk.
Kiedyś przyjaźń Nas łączyła,
Lecz co ją rozłączyło?
Mówisz coś, ale niewiele.
Słyszysz ciut tego czym się dzielę.
Oczy zaś zajęte zawsze,
Nawet gdy na Ciebie patrzę.
Było słowo, czasem dwa.
Raz było nie, a raz tak.
W moich oczach wyraz straty.
Żadnych spojrzeń - tylko ich utraty.
Może jednak mi się uda.
Po wielkich ogromnych trudach,
Może mnie zauważysz,
Lecz co się potem zdarzy?
Nie dociera do Ciebie inny dźwięk.
Kiedyś przyjaźń Nas łączyła,
Lecz co ją rozłączyło?
Mówisz coś, ale niewiele.
Słyszysz ciut tego czym się dzielę.
Oczy zaś zajęte zawsze,
Nawet gdy na Ciebie patrzę.
Było słowo, czasem dwa.
Raz było nie, a raz tak.
W moich oczach wyraz straty.
Żadnych spojrzeń - tylko ich utraty.
Może jednak mi się uda.
Po wielkich ogromnych trudach,
Może mnie zauważysz,
Lecz co się potem zdarzy?
sobota, 1 października 2016
Osłoda
Czarny blask kolejnych dni,
Ciągle nam dodaje sił,
By na dobre z ziemi wstać
I pod niebo wciąż się rwać.
Dużo jest nas pośród lat,
Bo tak nas już stworzył świat.
Piękny świat czerwonych gwiazd,
Ciągle nas oślepia blask.
Zasłaniają niebo sny,
A z mych oczu lecą łzy.
Ja już nigdy nie zobaczę,
Niczego co nie jest płaczem.
Bo śmiech zdusił się w naszych ustach.
Na niebie tylko szarość pusta,
A ja kolorami maluję twoje słowa,
Bo to ma jedyna w życiu osłoda,
A jakże osłodą w życiu być nie mogło,
Coś co wcześniej zawsze za nos wiodło.
Ciągle nam dodaje sił,
By na dobre z ziemi wstać
I pod niebo wciąż się rwać.
Dużo jest nas pośród lat,
Bo tak nas już stworzył świat.
Piękny świat czerwonych gwiazd,
Ciągle nas oślepia blask.
Zasłaniają niebo sny,
A z mych oczu lecą łzy.
Ja już nigdy nie zobaczę,
Niczego co nie jest płaczem.
Bo śmiech zdusił się w naszych ustach.
Na niebie tylko szarość pusta,
A ja kolorami maluję twoje słowa,
Bo to ma jedyna w życiu osłoda,
A jakże osłodą w życiu być nie mogło,
Coś co wcześniej zawsze za nos wiodło.
piątek, 23 września 2016
Umysł
Szary papier, puste słowa.
Żadnej myśli wyjątkowej.
Nic mnie lepiej nie wyrazi.
Szkoda słów.
Poemat krótki, lecz ponury,
Nad mą duszą bure chmury.
Myślą gonię drugą myśl.
Słów już brak.
Nie ma nic, pusta kartka.
Zamknięta, wieków klatka,
A w niej mych przeżyć garść,
Słowa pisać mam.
Puste nic nie wyrażą.
Zimne przecież nie parzą.
Głuche nic nie usłyszy.
A w ciszy tysiąc słów.
Żadnej myśli wyjątkowej.
Nic mnie lepiej nie wyrazi.
Szkoda słów.
Poemat krótki, lecz ponury,
Nad mą duszą bure chmury.
Myślą gonię drugą myśl.
Słów już brak.
Nie ma nic, pusta kartka.
Zamknięta, wieków klatka,
A w niej mych przeżyć garść,
Słowa pisać mam.
Puste nic nie wyrażą.
Zimne przecież nie parzą.
Głuche nic nie usłyszy.
A w ciszy tysiąc słów.
sobota, 20 sierpnia 2016
Bajka
Czuję Twoją krew płynącą w moich żyłach,
Chodź ta bajka już dawno się skończyła.
A my wciąż jesteśmy jednym słowem
I nikt prócz nas tej bajki nie opowie.
Nad tęczy doliną, gdzie gwiazd polana
Leżę - samotna, pusta, oszukana.
I nadal więź z Tobą czuję prostą,
Chociaż życie sitowiem już zarosło.
Bo ja wtedy cały świat miałam w garści.
Nie straszne były góry i przepaści.
Ale to wszystko już minęło,
W szkatule wieków się zamknęło.
Morału ta bajka nie ma,
A sens już całkiem straciła,
Lecz do mojego serca
Z łatwością trafiła.
Chodź ta bajka już dawno się skończyła.
A my wciąż jesteśmy jednym słowem
I nikt prócz nas tej bajki nie opowie.
Nad tęczy doliną, gdzie gwiazd polana
Leżę - samotna, pusta, oszukana.
I nadal więź z Tobą czuję prostą,
Chociaż życie sitowiem już zarosło.
Bo ja wtedy cały świat miałam w garści.
Nie straszne były góry i przepaści.
Ale to wszystko już minęło,
W szkatule wieków się zamknęło.
Morału ta bajka nie ma,
A sens już całkiem straciła,
Lecz do mojego serca
Z łatwością trafiła.
sobota, 14 maja 2016
Zagubieni
Kiedy wszyscy pośród ulic
Gubią sens i zapęd swój.
Ja sięgam po me serce,
Gdzie znajduję mocy zwój.
Niepokonany od stuleci,
Wir czasu wciąga nas,
Żebyśmy sami uznali,
Że króluje jeden czas.
A to my powinniśmy go mylić.
To my powinniśmy mieszać,
A nie wciąż gubić myśli,
A nie wciąż uciekać.
Chociaż ludzie już nie wiedzą
Dokąd mają iść.
Przecież każde małe drzewo,
Ma swój mały liść.
I każdy krok ma sens,
Nawet gdy nie wiemy,
Co nas za rogiem czeka
I czego bardzo chcemy.
Życie kłody podkłada pod nogi.
Ludzie muszą się wycofać.
A każda myśl nam znana
Mówi, że to katastrofa.
Gubią sens i zapęd swój.
Ja sięgam po me serce,
Gdzie znajduję mocy zwój.
Niepokonany od stuleci,
Wir czasu wciąga nas,
Żebyśmy sami uznali,
Że króluje jeden czas.
A to my powinniśmy go mylić.
To my powinniśmy mieszać,
A nie wciąż gubić myśli,
A nie wciąż uciekać.
Chociaż ludzie już nie wiedzą
Dokąd mają iść.
Przecież każde małe drzewo,
Ma swój mały liść.
I każdy krok ma sens,
Nawet gdy nie wiemy,
Co nas za rogiem czeka
I czego bardzo chcemy.
Życie kłody podkłada pod nogi.
Ludzie muszą się wycofać.
A każda myśl nam znana
Mówi, że to katastrofa.