Z mej rany wyciekasz,
Lecz przede mną uciekasz.
Za zbocza i skały,
Mimo, że jesteś taki mały,
Na tym wielkim świecie.
Nie mów mi wciąż o pustym kwiecie.
Ja bym cie obroniła,
Krew z rany obmyła,
Jak świeża róża -
- Silna i duża.
Ty powracasz do mnie teraz,
Gdy tylko głód Ci doskwiera.
I wiem, że się odwrócisz,
Już ranny nie powrócisz.
Triumfalnie na skałach sumienia,
Pochwycisz me spojrzenia,
Krwawe jak Twoja rana.
Puste jak twarz ukochana,
Która czuje tylko strach,
I ma rany w swoich snach,
Których nie może uleczyć,
Bo przecież tak łatwo się skaleczyć.
Szukaj na tym blogu
sobota, 2 kwietnia 2016
Labirynt
Z Tobą na zawsze,
Brnę przez korytarze,
Wierząc,że to się skończy,
Ze coś wreszcie nas połączy.
W labiryncie drżeń,
Liczymy każdy dzień
I każdą noc gwiaździstą
I każdą miłość czystą.
Czy weźmiesz mnie stąd?
Zabierzesz na swój ląd?
Ja - biedna ja,
Nie przeżyję światła dnia.
Brnę przez korytarze,
Wierząc,że to się skończy,
Ze coś wreszcie nas połączy.
W labiryncie drżeń,
Liczymy każdy dzień
I każdą noc gwiaździstą
I każdą miłość czystą.
Czy weźmiesz mnie stąd?
Zabierzesz na swój ląd?
Ja - biedna ja,
Nie przeżyję światła dnia.
Dno
Szatą burz zakryte dno,
Czyste jak Twoja twarz.
Lecz czy naprawdę musisz mówić,
Że mnie mało znasz?
Od tygodni, od miesięcy,
Czuję się jak brudne dno,
Zakryte szmatą,
Ze skarbem ukrytym pod.
Tym skarbem jesteś Ty,
Chowasz się w moim sercu,
Bo to najbezpieczniejsze,
Dno w całym człowieku.
Czyste jak Twoja twarz.
Lecz czy naprawdę musisz mówić,
Że mnie mało znasz?
Od tygodni, od miesięcy,
Czuję się jak brudne dno,
Zakryte szmatą,
Ze skarbem ukrytym pod.
Tym skarbem jesteś Ty,
Chowasz się w moim sercu,
Bo to najbezpieczniejsze,
Dno w całym człowieku.
Z wiatrem
Z wiatrem leci bratek,
Jak dowód naszej miłości.
Z wiatrem skały -
- Odłamki radości.
Z wiatrem to co najcenniejsze,
Czyli po prostu Ty.
Z wiatrem słońce i księżyc,
Na noce i dni.
Z wiatrem zło i żal,
Mimo wszystko nasze.
Z wiatrem moje serce,
Oddane Tobie na zawsze.
Z wiatrem to co znasz,
Czyli tylko Ja.
Z wiatrem ciemność,
Strach i mgła.
Jak dowód naszej miłości.
Z wiatrem skały -
- Odłamki radości.
Z wiatrem to co najcenniejsze,
Czyli po prostu Ty.
Z wiatrem słońce i księżyc,
Na noce i dni.
Z wiatrem zło i żal,
Mimo wszystko nasze.
Z wiatrem moje serce,
Oddane Tobie na zawsze.
Z wiatrem to co znasz,
Czyli tylko Ja.
Z wiatrem ciemność,
Strach i mgła.
To
To raz leci,
A raz fruwa.
To raz śpi,
A raz czuwa.
To raz ziemią,
A raz niebem.
To raz można,
A raz trzeba.
Jednak to nie powstało.
To ciągle było za mało.
I to nigdy nie jest to o co chodzi,
Bo to nie mija i nie nadchodzi.
Bo to po prostu Ty.
To powstało z Twojej łzy.
I bardzo odebrać bym to innym chciała,
Ale i tak bym nie umiała.
Cechy
Czy jesteś mi bliski?
Zadaj sobie to pytanie,
Przeklęty, czy skryty.
Ja chcę poznać twoje zdanie,
Na temat twoich cech,
Obmytych wodą,
Uważanych za grzech
I za największą szkodę.
Lecz ty jesteś niezwykły.
Pociechą moją bądź.
Przy mnie nie jesteś ukryty,
Więc moim sercem rządź.
Moja krew twoim życiem.
Twoja krew moją cechą,
Dognaną przez przeżycie.
Proszę, bądź mi pociechą.
Oddziel swoje wady,
Od zalet twych myśli.
Daleko od zagłady,
Czerp z serca korzyści.
Oddziel wszystko krechą,
Niepodobną do innych krech.
Wiatr jest twoją pociechą,
Lecz ty toniesz w morzu cech.
Lawina gór, strzępi wiatr,
Kamienie rwą ci serce,
A ja wierzę, że ten świat,
Będzie ukryty w tej kresce.
Zadaj sobie to pytanie,
Przeklęty, czy skryty.
Ja chcę poznać twoje zdanie,
Na temat twoich cech,
Obmytych wodą,
Uważanych za grzech
I za największą szkodę.
Lecz ty jesteś niezwykły.
Pociechą moją bądź.
Przy mnie nie jesteś ukryty,
Więc moim sercem rządź.
Moja krew twoim życiem.
Twoja krew moją cechą,
Dognaną przez przeżycie.
Proszę, bądź mi pociechą.
Oddziel swoje wady,
Od zalet twych myśli.
Daleko od zagłady,
Czerp z serca korzyści.
Oddziel wszystko krechą,
Niepodobną do innych krech.
Wiatr jest twoją pociechą,
Lecz ty toniesz w morzu cech.
Lawina gór, strzępi wiatr,
Kamienie rwą ci serce,
A ja wierzę, że ten świat,
Będzie ukryty w tej kresce.
środa, 16 marca 2016
Cień
Cień przeklęty osłania mnie przed szczęściem,
A ja marzę by być prawdziwym człowiekiem.
Bo człowiek nie zbacza na smutek,
Bo przecież trzeba kilku minutek,
By w nich znaleźć prawdziwe piękno.
Lecz cień zamyka mi na świat okienko.
Noszę ten cień w sercu,
Odbija się w każdym dźwięku.
Stworzony z żali i smutków,
Rozchodzących się powolutku,
I miękko jak płatki róży.
Cień człowiekowi nie służy.
Tworzy ścianę z błahostek,
I smutnych ciekawostek,
O nieskończonych myślach.
Cień ciągle je uściśla,
W wąskie szpary kpin,
A to wszystko z moich win.
A ja marzę by być prawdziwym człowiekiem.
Bo człowiek nie zbacza na smutek,
Bo przecież trzeba kilku minutek,
By w nich znaleźć prawdziwe piękno.
Lecz cień zamyka mi na świat okienko.
Noszę ten cień w sercu,
Odbija się w każdym dźwięku.
Stworzony z żali i smutków,
Rozchodzących się powolutku,
I miękko jak płatki róży.
Cień człowiekowi nie służy.
Tworzy ścianę z błahostek,
I smutnych ciekawostek,
O nieskończonych myślach.
Cień ciągle je uściśla,
W wąskie szpary kpin,
A to wszystko z moich win.