Jak majaki senne,
Jawią się oceany bezdenne.
Prowadzą mnie do zapomnienia.
Umieram z pragnienia.
Na środku pustyni
Leży dzban z gliny.
Wody żadnej w nim nie ma.
Umieram z pragnienia.
Leżę na łożu w domu.
Nie mogę powiedzieć nikomu,
Żeby mi wodę dali z naczynia.
Umieram z pragnienia.
Wyrywam komuś picie.
I piję przez całe życie.
Nie umarłem z pragnienia,
Tylko to się liczy.