Zanika i biegnie,
Całkiem niepotrzebnie.
Zagubieni wśród miesięcy i lat,
My chcemy inaczej widzieć świat.
Beztrosko i lekko, bez brzemienia czasu,
Nie trzymając się wciąż atlasu,
Ni wyznaczonej minuty,
Nie patrząc na poprzestawiane nuty.
Po prostu żyć bez udręki.
Jeść z czyjejś ręki,
Bez stopera, jak kula u nogi.
Nie bacząc na czasu przestrogi.
Gubiąc klucze do słów.
Wciąż oczekiwać Świętych krów,
Których czas nie ogarnia,
Jak wszechwiedząca latarnia,
Co pali się każdej godziny
I oświetla smutne miny.
Bez uczucia żalu przyjmij więc czas,
Bo on jest tym co pilnuje nas,
Przed porywem wiatru,
Przed ogniem pożaru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz