Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

"Kraina wyobraźni"

Tak naprawdę jest tylko jedno miejsce, które chciałabym zobaczyć (niestety jest to niemożliwe). To miejsce to kraina wyobraźni.
W krainie wyobraźni można tworzyć wprost niewyobrażalne rzeczy. Owo miejsce wygląda dla każdego inaczej. Wszyscy mogą w niej przebywać ile tylko chcą. Z krainy marzeń można polecieć na planetę, która nie istniała, nie istnieje i nie będzie istnieć. Można tam tworzyć miasta z lodów, czekolady i innych słodyczy, nieistniejące planety i wiele innych niesamowitych rzeczy. Wystarczy tylko coś sobie wyobrazić i mocno w to uwierzyć...
Teraz wiecie, że to naprawdę wspaniałe miejsce. Szkoda, że nie można się tam dostać...


                                                                              Koniec

niedziela, 14 czerwca 2015

Mała Małgorzata

Dawno, dawno temu za małym morzem i mieniącymi się mokradłami żyła sobie Małgosia. Małgosia mieszkała w małym mieszkaniu razem z macochą Marychą. Miały małpy i morsy w małym mokradełku. Małgosia miała 5 lat i dlatego wszyscy mówili na nią mała Małgosia. Małgosi tata miał na imię Maciej i był marynarzem. Teraz opowiem o jednym dniu z życia Małgosi.

Rano Małgosia wstała o 9:30 i wyłączyła budzik w kształcie mango. Potem umyła się mydłem malinowym i ubrała się w: miękką marynarkę we wzór moro, małą, melanżową miniówkę, morelowy melonik, morską muszkę i miętowe mokasyny. Małgosia była modnisią i uwielbiała się malować morelowa, matową szminką. Po ubraniu Małgosia zeszła z macochą na śniadanie. Na stole wyłożony był mus marchewkowy i morelowa "Miranda". Mała rodzina zjadła mus i skończyła śniadanie. Następnie Małgosia ułożyła włosy na mokrą Włoszkę i pomaszerowała do szkoły by napisać maturę. Małgosia miała marzenie żeby ją zdać. Małgosia na nieszczęście nie zabrała miękkiej mufki. Dziewczynka miała jeszcze do pokonania długą drogę, gdy nagle zobaczyła małego misia Marcinka. Miś chodził z nią do klasy. Marcinek był nowym uczniem, bo niedawno przeprowadził się z rodzicami do malinowej mieściny. Mały misiu powiedział Małgosi, że się martwi, bo się zgubił. Koleżanka pożyczyła mu zapasowe, miękkie mokasyny i zaprowadziła do szkoły. W szkole Małgorzatka i Marcin spotkali swoje koleżanki: Misię, Melanię, Martę i Magdę. Razem poszli do klasy i przygotowali się do matematyki. Pani Martyna zawołała dzieci do sali i zaczęła się lekcja. Na matematyce Pani opowiadała o mnożeniu. Następną lekcją był j. mongolski. Mądry Pan Michał na lekcji modlił się po mongolsku i uczył malowania techniką mongolską. Ostatnia lekcja - malarstwo - upłynęła szybko. Pani Michalina mówiła o malowaniu miejscowym i malarskiej maturze. Następnie Małgosia i inne dzieci zeszły do sali modlitewnej pisać maturę. Po całym dniu szkoły Małgorzata była zmęczona i ledwo doczołgała się do mieszkania. W domu odrobiła zadania, padła na materac i zasnęła.

Teraz, jak już opowiedziałam o dniu z życia Małgosi mogę opisać jej pokój. Za morelowymi drzwiami, po prawej stronie stała mała szafeczka koloru miętowego. Obok niej leżały morelowe materace i zestawy do słuchania muzyki. Na miętowych ścianach wisiały mongolskie monety, nabyte na wakacjach. Zamiast dywanu na podłodze rozłożona była mieniąca się mata. Na suficie wisiał żyrandol z miejscowych malachitów. Mokasyny chowane były w modelarni, w której dziewczynka malowała i lepiła z modeliny małe małpki. Swoje dzieła stawiała na półeczce i ozdabiała je malachitami. Blok, w którym mieszkali Małgosia, macocha i Maciej wyglądał niepozornie. Miał wyłamane drzwi, źle pomalowane dachówki i odrapane melanżowe ściany, ale dla Małgosi zawsze był najpiękniejszy.



                                                                    Koniec!      

czwartek, 30 kwietnia 2015

Kot w butach (dramat)

Ta bajka jest całkiem inna,
Może powie ktoś dziecinna.
Całkiem inna niż wszystkie baśnie,
Ale to "Kot w butach" właśnie.

AKT I
Za niebieską rzeczką, gdzieś niedaleczko, trzech synów życie wiedzie i żyje w biedzie.

BRAT I
Odziedziczyć po Ojcu chcę młyn,
Bo ze mnie najstarszy syn.

BRAT II
Ja chcę osła dostać,
Bo ze mnie dobra postać.

BRAT III
Mi kot zostaje bury,
Bo bardzo jestem ponury.

AKT II
Kot i BRAT III są przy stawie...

BRAT III
Tak myślę sobie,
Już wiem co zrobię!
Nagi wejdę do wody,
Gdy mijać mnie będą króla korowody,
Powiem, że zbójcy napaść mnie chcieli!
Takiego szczęścia jeszcześmy nie mieli.

KOT
Odradzam ci mój drogi serdecznie.
Zapowiada się niebezpiecznie!

Brat kota nie słucha i myśli, że to podpucha. Nagi do wody wchodzi i jak podczas powodzi rękami macha i czepia się skał, a kot na to...

KOT
Miau! Miau!
Chłopaku, ty na basen nie chodziłeś,
Bo przecież gdy się urodziłeś,
Basenu jeszcze nie było na świecie.
Co było potem - sami zgadniecie.

Pewnie by długo jeszcze pożył, ale już prawie na dnie się ułożył, bo przecież już zaczął się topić. To nie wypada takie rzeczy robić!

Morał taki jest z tego:
Ucz się pływać, mój mały kolego!

Kłótnia znaków interpunkcyjnych

W pewnym zdaniu spotkały się znaki przestankowe.
- Beze mnie nie byłoby zdania - mówi kropka.
- Naprawdę? Przecież to ja podkreślam wszystkie pytania - odpowiada znak zapytania.
- Nieprawda! - wrzasnął wykrzyknik - To ja zaznaczam emocje!
- Zapomnieliście, że ja kryję wszystkie tajemnice? - mówi tajemniczo wielokropek.
- Nie lubię jak się pcha słowa na siłę. Ja ustanawiam wygodę! - odparł myślnik.
- Kryję bardzo ważne słowa. Zapomnieliście? - mówi ze złością cudzysłów.
- Ja oddzielam informacje! To nieważne? - krzyczy średnik.
- Po mnie znajdują się pojedyncze słowa! Powinienem być ważny! - złości się dwukropek.
I tak się kłócili, że całe zdanie zepsuli.

                                                                     Koniec    

Tablica

Jestem tablica.
W klasie sobie wiszę
I wprost uwielbiam jak ktoś na mnie pisze.

Obok mnie stoi szafa,
Wysoka jak żyrafa.
Podczas sprawdzianu cichutko szepczemy,  
Ale po co, to my nie wiemy.

Na przerwach nudzę się trochę,
Na zabawę mam ochotę.
Lecz szafa książki porządkuje
I ładu pilnuje.

Najlepszą rzeczą na świecie,
Jest pisanie - to już wiecie.
Lecz gdy ktoś mocniej pisakiem naciśnie,
To pisak czasami cichutko piśnie.

Tak swoje życie wiodę,
Doceniam w nim swobodę,
Bo w klasie sobie wiszę
I czekam na ciszę...        


                                               Koniec

sobota, 8 listopada 2014

Mądra sroka

Dawno, dawno temu,w Ptasznolandii, w miasteczku Lukretkowym, żyła sobie sroka. Sroka była sędzią w Ptasznolandii. Sroka miała na imię Sandra. Sandra miała 3 przyjaciół: wronę Sylwię, papugę Solinę i kruka Stasia. Sandra mieszkała w muchomorze i nie lubiła jak ktoś ją odwiedzał. Pewnego deszczowego dnia, do tak zwanego borowika sędziów, przyszedł kruk Sylwek ( kolega Stasia ). Został oskarżony o kradzież złotego łańcucha. Sroka poszła do skarbca i... przyniosła złoty łańcuch. Potem rzekła:
- Jesteście bardzo niemądrzy! Oskarżyliście Sylwka bez powodu.
- Ależ... przepraszamy! - odrzekła rada sędziowska.
Wtedy sroka chwyciła łańcuch i przełamała go na pół. Wszystkim szczęki opadły. Sroka rzekła:
- Sylwek jest ułaskawiony, a wy nie jesteście już radą sędziowską! Ten łańcuch nie jest prawdziwy. Daliście się nabrać.
Wszyscy dowiedzieli się o mądrości sroki, a jej przyjaciele urządzili na jej cześć wielkie przyjęcie.

                                                                                                                       
                                                                                                                          Koniec     

Ulica Agrestowa


Całkiem niedawno w mieście Andelad powstała ulica Agrestowa. Na tej ulicy mieszkały Agata i Ala, dwie bliźniaczki. Oprócz nich mieszkali też: Adam, Adrian, Aga, Adriana, Pani Ania, Pan Anzelm, Pani Anastazja, Pan Anastazy, Pani Anda i Pan Alojzy. Wszyscy mieszkali w żółto-czerwonych domach. Była to mała, ciasna ulica, brukowana zieloną kostką. Jeździły tam niebieskie, brązowe i białe rowery. Na ulicy była szkoła nr 108. Nazywała się "Angrolician". Do szkoły chodziły wszystkie dzieci z okolicy. Uczyły się tam: języka francuskiego, języka mongolskiego, historii Brazylii, szybkiego pisania, leniuchowania,rozciągania, baletu i piłki nożnej. Wszyscy jedli tam między innymi: dżem pistacjowy, mleko pomarańczowe, cukierki malinowe, masło z rzepy, sałatkę cytrynową i wiele innych dziwnych, lecz pysznych rzeczy. Teraz pora powiedzieć o Agacie i Ali. Agata ma długie czarne loki i brązowe, duże oczy. Jest wesoła i rozbrykana oraz lubi wyzwania. Ala ma krótkie, rude kitki, zielone oczy i dużo piegów. Jest nieśmiała, mądra i zamknięta w sobie. Nosi grube, zielone okulary. Choć są bliźniaczkami nie są wcale podobne. Ich rodzicami są Pani Ania i Pan Alojzy. Wszyscy mieszkają w dużym 3- piętrowym domu z czerwonymi ścianami i drewnianym, żółtym dachem. Agata jutro ma wyjechać na zajęcia dodatkowe na cały dzień. Będzie się tam uczyć systematyczności, ładnego pisania i czytania. Ala dostała po pięć szóstek z mongolskiego i baletu. Teraz wywyższa się i uczy się o Brazylii. Agata zawsze jej dokucza, ale teraz również pragnie  umieć tyle co siostra. Ona sama dostała z mongolskiego osiem trójek, a z baletu dwie piątki. Agata rozzłoszczona pobiegła do pokoju i zaczęła się uczyć. Teraz Agata tak nadwyrężyła wzrok, że musiała jechać do okulisty. Mama poszła z nią, a lekarka zapisała jej grube, czerwone okulary. W drodze do domu zauważyły duży, czarny, urzędowy samochód. Z samochodu wyszedł Pan Anzelm i krzyknął:
- Ulica Agrestowa musi być zamknięta! Proszę wszystkich o opuszczenie domów!
Ala i Agata tak się wystraszyły, że wyszły bez protestu. Kiedy już mieli zamknąć ulicę, Agata obudziła się. Leżała na biurku nad książką i nie miała na nosie okularów. Zrozumiała, że wszystko to jej się śniło, a ulica Agrestowa pozostała do dziś.

                                                                                                       Koniec