Kiedy wszyscy pośród ulic
Gubią sens i zapęd swój.
Ja sięgam po me serce,
Gdzie znajduję mocy zwój.
Niepokonany od stuleci,
Wir czasu wciąga nas,
Żebyśmy sami uznali,
Że króluje jeden czas.
A to my powinniśmy go mylić.
To my powinniśmy mieszać,
A nie wciąż gubić myśli,
A nie wciąż uciekać.
Chociaż ludzie już nie wiedzą
Dokąd mają iść.
Przecież każde małe drzewo,
Ma swój mały liść.
I każdy krok ma sens,
Nawet gdy nie wiemy,
Co nas za rogiem czeka
I czego bardzo chcemy.
Życie kłody podkłada pod nogi.
Ludzie muszą się wycofać.
A każda myśl nam znana
Mówi, że to katastrofa.
Szukaj na tym blogu
sobota, 14 maja 2016
czwartek, 28 kwietnia 2016
Przystań
Zagubiona,
Przerażona
Płynę nie wiadomo gdzie.
Ciągle myślę, że czynię źle.
Wreszcie przystań w pogoni,
Za czymś wyciągniętym na dłoni,
Która wciąż się zmienia,
A wraz z nią cała Ziemia.
Stop w zaciętych podróżach.
Odbicia w kałużach,
Widnieją szare i mętne,
Całe obojętne.
Ciemność, groza i świat w płomieniach.
I choć wiem, że się i tak nie zmienię,
To dociera do mnie rzecz jasna,
Że to jest przystań przepastna.
Przerażona
Płynę nie wiadomo gdzie.
Ciągle myślę, że czynię źle.
Wreszcie przystań w pogoni,
Za czymś wyciągniętym na dłoni,
Która wciąż się zmienia,
A wraz z nią cała Ziemia.
Stop w zaciętych podróżach.
Odbicia w kałużach,
Widnieją szare i mętne,
Całe obojętne.
Ciemność, groza i świat w płomieniach.
I choć wiem, że się i tak nie zmienię,
To dociera do mnie rzecz jasna,
Że to jest przystań przepastna.
Rzeczywistość
Kaprysić nie umie ryba.
Kaprysić nie umie ptak.
Lecz umiem kaprysić ja,
Bo tak.
Niebo jest niebieskie.
Każde przeżycie ma inny smak.
Szary dym zasłania życie,
Bo tak.
Nad niebem nic.
Wspomnień wrak,
Zabrany z życia,
Bo tak.
Z życiem nasz zbłąkany czas,
Dyktuje nam co i jak.
To właśnie on upływa,
Bo tak.
To po prostu rzeczywistość.
To wszystko to nasz świat
I kolory wlane w szarość,
Bo tak.
Kaprysić nie umie ptak.
Lecz umiem kaprysić ja,
Bo tak.
Niebo jest niebieskie.
Każde przeżycie ma inny smak.
Szary dym zasłania życie,
Bo tak.
Nad niebem nic.
Wspomnień wrak,
Zabrany z życia,
Bo tak.
Z życiem nasz zbłąkany czas,
Dyktuje nam co i jak.
To właśnie on upływa,
Bo tak.
To po prostu rzeczywistość.
To wszystko to nasz świat
I kolory wlane w szarość,
Bo tak.
sobota, 2 kwietnia 2016
Wyobraźnia
Kolorowy dar otrzymam,
Zanim zdążę na ciebie spojrzeć.
Nigdy cię nie zatrzymam,
Bo nie do tego dążę.
Chcę by niebo nie było błękitne.
Chcę by śnieg był kolorowy.
Chcę by w morzu kwiat zakwitnął.
Chcę by po jaskiniach latały sowy.
Kierując się biciem serca,
Znajduję mój własny dom.
Stoi gdy ujrzy człowieka.
Leci gdy nastąpi czyjś zgon.
Czy chcesz by ktoś zamknął cię w zasadach?
Czy chcesz by nie istniało serce?
Czy chcesz tonąć w szarych kaskadach?
Czy chcesz stoczyć walkę z człowiekiem?
Ja po prostu chcę coś powiedzieć.
Ja po prostu chcę pokazać,
Że każdy może się dowiedzieć
Jak smakuje wyobraźnia.
Zanim zdążę na ciebie spojrzeć.
Nigdy cię nie zatrzymam,
Bo nie do tego dążę.
Chcę by niebo nie było błękitne.
Chcę by śnieg był kolorowy.
Chcę by w morzu kwiat zakwitnął.
Chcę by po jaskiniach latały sowy.
Kierując się biciem serca,
Znajduję mój własny dom.
Stoi gdy ujrzy człowieka.
Leci gdy nastąpi czyjś zgon.
Czy chcesz by ktoś zamknął cię w zasadach?
Czy chcesz by nie istniało serce?
Czy chcesz tonąć w szarych kaskadach?
Czy chcesz stoczyć walkę z człowiekiem?
Ja po prostu chcę coś powiedzieć.
Ja po prostu chcę pokazać,
Że każdy może się dowiedzieć
Jak smakuje wyobraźnia.
Bogactwo
Litość bierze górę,
Unosi żalu chmurę,
Ku Tobie - moim ciężarze,
Ukrytym w krainie marzeń.
Głęboko na dnie plaży,
Leży coś o czym wiecznie marzysz.
Lecz to nie ma znaczenia.
Ty liczysz tylko swoje westchnienia.
Lecąc po krainie nieba,
Nie wiesz co to cudza potrzeba.
Nie wiesz co to praca.
Nie wiesz co naprawdę wzbogaca.
Odpowiedzi wcale nie ma dużo.
Nie zyskasz bogactwa deszczem i burzą.
Odpowiedź jest prosta wielce.
Naprawdę wzbogaca serce.
Unosi żalu chmurę,
Ku Tobie - moim ciężarze,
Ukrytym w krainie marzeń.
Głęboko na dnie plaży,
Leży coś o czym wiecznie marzysz.
Lecz to nie ma znaczenia.
Ty liczysz tylko swoje westchnienia.
Lecąc po krainie nieba,
Nie wiesz co to cudza potrzeba.
Nie wiesz co to praca.
Nie wiesz co naprawdę wzbogaca.
Odpowiedzi wcale nie ma dużo.
Nie zyskasz bogactwa deszczem i burzą.
Odpowiedź jest prosta wielce.
Naprawdę wzbogaca serce.
Rana
Z mej rany wyciekasz,
Lecz przede mną uciekasz.
Za zbocza i skały,
Mimo, że jesteś taki mały,
Na tym wielkim świecie.
Nie mów mi wciąż o pustym kwiecie.
Ja bym cie obroniła,
Krew z rany obmyła,
Jak świeża róża -
- Silna i duża.
Ty powracasz do mnie teraz,
Gdy tylko głód Ci doskwiera.
I wiem, że się odwrócisz,
Już ranny nie powrócisz.
Triumfalnie na skałach sumienia,
Pochwycisz me spojrzenia,
Krwawe jak Twoja rana.
Puste jak twarz ukochana,
Która czuje tylko strach,
I ma rany w swoich snach,
Których nie może uleczyć,
Bo przecież tak łatwo się skaleczyć.
Lecz przede mną uciekasz.
Za zbocza i skały,
Mimo, że jesteś taki mały,
Na tym wielkim świecie.
Nie mów mi wciąż o pustym kwiecie.
Ja bym cie obroniła,
Krew z rany obmyła,
Jak świeża róża -
- Silna i duża.
Ty powracasz do mnie teraz,
Gdy tylko głód Ci doskwiera.
I wiem, że się odwrócisz,
Już ranny nie powrócisz.
Triumfalnie na skałach sumienia,
Pochwycisz me spojrzenia,
Krwawe jak Twoja rana.
Puste jak twarz ukochana,
Która czuje tylko strach,
I ma rany w swoich snach,
Których nie może uleczyć,
Bo przecież tak łatwo się skaleczyć.
Labirynt
Z Tobą na zawsze,
Brnę przez korytarze,
Wierząc,że to się skończy,
Ze coś wreszcie nas połączy.
W labiryncie drżeń,
Liczymy każdy dzień
I każdą noc gwiaździstą
I każdą miłość czystą.
Czy weźmiesz mnie stąd?
Zabierzesz na swój ląd?
Ja - biedna ja,
Nie przeżyję światła dnia.
Brnę przez korytarze,
Wierząc,że to się skończy,
Ze coś wreszcie nas połączy.
W labiryncie drżeń,
Liczymy każdy dzień
I każdą noc gwiaździstą
I każdą miłość czystą.
Czy weźmiesz mnie stąd?
Zabierzesz na swój ląd?
Ja - biedna ja,
Nie przeżyję światła dnia.