Magiczna chwila,
Zmierzch i mgła.
Odbicie w szybie.
To przecież ja.
Jednak uśmiech nie ten sam,
Jednak to jestem inna ja.
Pobiegłam w dal,
Jeziora, las.
Spadł deszcz - kałuże.
Ta w odbiciu to ja.
Jednak oczy inne ma,
To jednak jestem inna ja.
Lekko dotykam,
Tafli lustra.
Ono droczyć się ze mną chce.
Lustro w kawałkach,
Ja zagubiona.
Nie mam już innej mnie.
Serce rozdarte,
Jakby kawałek zniknął gdzieś.
To nie takie łatwe.
Pozbieram wreszcie się.
Ona była właśnie tam,
Tam w sercu byłam inna ja.