Nie chcę odliczać dni do końca
Nie będę grać jak mi każą
Nie poddam się
Mam własny głos
Inni mi niczego nie zakażą
Sznurki rozetnę
Od marionetki
Wyrzucę
Podepczę
Zniszczę
Doszczętnie
Mam wolną wolę
Mam swoje myśli
Nie dam propagandzie mojej osoby zniszczyć
Idę więc prosto
Nigdy nie zawrócę
Nie pozwolę by mną rządził
Ktoś kto wie mniej ode mnie
o samym sobie
Ktoś kto ma siano w tej pustej głowie
Ktoś kto walczyć nie umie
Tylko w nadętym garniturze
Wyprasowanym tak sztywno
Siedzi przed biurkiem
Ma nas na smyczy
I grozi nam grzywną
I wszystko prócz władzy ma w nosie
Pieniądze się liczą i koniec
Każdy ma swoje słowa
Każdy ma swoją przyszłość
A on tylko siedzi
Nawet nie umie myśleć
Tylko siedzi
I trzyma na sznurku nas wszystkich
Przejmuje swoją wolą
Nasze zniewolone myśli
Nie chce byśmy myśleli bo sam nie potrafi
Chce być uważany za wielkiego bossa mafii
I tak ciągnie bez celu sznurki za wszystkich
Ale ja wciąż się nie daję
Ja wciąż mam wolne myśli
A on swym błędnym wzrokiem patrzy w moje oczy
Moja wola jest niewolą lecz chcę z honorem skończyć
Wyrywam mu sznurki
Z upierścienionej dłoni
Już żaden więcej człowiek nie będzie w niewoli